|
Założyciel
Kongregacji Sióstr Miłosierdzia św. Karola Boromeusza - Joseph Chauvenel urodził
się około roku 1620 w Nancy, w Lotaryngii, jako syn rycerza Emanuela Chauvenel i
jego małżonki Claude Bernet.
W domu rodzinnym otrzymał staranne i głębokie wychowanie
religijne. Cechowały go nadzwyczajna dobroć i współczucie. Józef uczęszczał do
szkoły O.O. Premonstratensów w Nancy; następnie studiował prawo i medycynę w
Pont-ŕ-Musson. Jako adwokat był członkiem parlamentu w Metz. Wówczas wstąpił do
"Bractwa Adwokatów dla ubogich" w Nancy. którego członkowie prowadzili
bezpłatnie procesy sądowe dla ludzi biednych, nie mających dostatecznych środków
do życia.Już od młodych lat spotykał się z ogromem nędzy duchowej i materialnej,
której powodem była Wojna Trzydziestoletnia. Był wzorem bezgranicznego
miłosierdzia. Ubogich otaczał głęboką, rozumną i pełną miłości troską; można
powiedzieć, że ubogich uczynił swoją wielką rodziną.
Obdarzony szczególnymi łaskami oraz przepełniony żarliwą miłością
Boga i bliźniego, odznaczał się nadzwyczajnym miłosierdziem wobec biednych. Oni
byli jego jedyną i stałą troską, im poświęcił swoje życie.
W domu rodzinnym urządził małą aptekę, w
której biedni otrzymywali bezpłatnie lekarstwa.
Każdy,
kto spotykał się z Józefem, odczytywał w jego twarzy blask prawdziwej pokory,
współczującej miłości oraz ślady bólu na widok nędzy a zarazem rycerską odwagę w
przeprowadzeniu zamierzonego dzieła, do którego Bóg go powołał. W jego słowach
była głębia bogactwa i umiar, bo serce było napełnione miłością i mądrością;
spojrzenie miał jasne a zarazem rozważne - krył w sobie siłę dobroci, która
dopomagała ludziom zawierzać jemu najtajniejsze sprawy serca.
Na rzecz ubogich zrezygnował z wielu uciech i rozrywek światowych,
na które mógł sobie pozwolić, ponieważ pochodził z rodu szlacheckiego i był
bardzo bogaty. W testamencie przeznaczył cały swój majątek na rzecz ubogich.
Józefowi nie wystarczało niesienie pomocy biednym i opuszczonym w
Nancy. Kiedy choroba dżumy rozprzestrzeniała się również w mieście Toul (1651),
pośpieszył i tam z pomocą. Rozdawał ubogim nie tylko środki pieniężne ale
obdarzał ich najpiękniejszym skarbem swego serca: miłosierną miłością. Oddał się
bez reszty na służbę potrzebującym: pielęgnował chorych, opatrywał im rany,
przygotowywał jedzenie, nawet sam prał ich bieliznę - w chorych służył
Chrystusowi, swojemu Panu i Królowi. Ojciec Józefa - Emanuel cieszył się z
ofiarnej pracy swojego syna. Matka, którą Bóg już w jego młodości odwołał do
wieczności, spoglądała z niebios na dobre dzieło swego syna. Tysiące serc
zanosiło codziennie do tronu Bożego dziękczynną modlitwę za dar Józefa, który
jak dobry ojciec otaczał opieką i troską rodzinę biednych i ubogich, ale zarazem
i prośbę, by Bóg obdarzył ich dobroczyńcę długim życiem.
Jednak zamiary Boże były inne. Choroba dżumy zaatakowała Józefa.
On wiedząc o bliskim końcu swego życia poddał się pokornie woli Bożej i prosił
Boga: "Panie, gdzie Ty chcesz, aby dotarła pomoc, tam ona dotrze i beze mnie".
Józef Chauvenel odszedł do Domu Ojca w 1651 r., w rodzinnym domu
w Nancy, mając 31 lat. Bóg ukoronował go wieńcem męczeństwa miłości.
Wieść o śmierci Józefa wywołała wielki ból i smutek wśród
biednych. Ojciec jego, Emanuel Chauvenel, choć bardzo boleśnie przeżył
przedwczesną śmierć Józefa, dziękował Bogu, że dał mu takiego syna. Przeglądając
zapiski i dokumentację Józefa, znalazł napisany przez syna testament, w którym
on uczynił biednych swoimi spadkobiercami. Dlatego jak najszybciej podjął
starania, by wypełnić wolę swego syna.
Bóg wysłuchał modlitwę swego wiernego sługi Józefa, który - przez
swe zawierzenie Bożemu Miłosierdziu, nawet o tym nie wiedząc - dał początek
Kongregacji Sióstr Miłosierdzia św. Karola Boromeusza.
Literatura:
■ Dr. Joseph Reinkens, Die barmherzigen
Schwestern vom heil. Carl Borromäus zu Nancy, Breslau, bei Georg Philipp
Aderholz, 1855
■ M. Isentrud Hülsbeck, Die
Liebe bleibt, Franz Mentzel Druckerei, Hamburg 1961
|