|
Świadectwo o rekolekcjach
"Powołanie to marzenie Pana Boga o naszym życiu"
Trzebnica, 3 lipca 2011 rok
Słaby jestem Panie.
Gdy jednak zamieszkasz w moim sercu,
Będę mógł wszystko, bo Ty mnie umocnisz.
Dziękuję Ci Boże za ten czas rekolekcji, w którym mogłam
rozeznawać swoje powołanie. Mam dopiero 16 lat i moim marzeniem jest zostać
pedagogiem i pomagać ludziom, a szczególnie dzieciom które są bezbronne i
niewinne.
Dzięki tym rekolekcjom zrozumiałam wiele rzeczy, przemyślałam
wszystko to, co mnie dręczyło. Warto oderwać się od codzienności i
rzeczywistości by móc jeszcze bliżej Ciebie być, pokochać Cię bardziej, poczuć
jak potężna jest Twa Miłość.
W czasie tych rekolekcji poznałam WSPANIAŁYCH ludzi. Dziękuję Ci
za nich, że wspólnie razem mogliśmy spędzić czas, razem przeżyć Eucharystię,
razem śpiewając i modląc się. Proszę Cię Boże miej ich w opiece, ale miej także
i mnie.
Przeżyłam tu chwile radosne, których na pewno nie zapomnę. Będę
na pewno je wspominać z uśmiechem na twarzy.
Dziękuję Ci Panie.
Gabriela
Świadectwo
o rekolekcjach w ciszy
"Ludzie mają zegarki, Pan Bóg ma czas
„czyli o „niemaniu” i o traceniu czasu”
O rekolekcjach w ciszy przeczytałam kilka lat temu w gazecie,
pomyślałam wtedy, że to świetny pomysł a pobycie sam na sam z sobą i z Panem
Bogiem. Kiedy koleżanka wysłała mi jakiś czas temu linka z zaproszeniem do
Sióstr Boromeuszek w Trzebnicy, ucieszyłam się i od razu zgłosiłam swój udział.
Pomyślałam, że temat świetnie mi pasuje. Ostatnio nie mam czasu na nic, ciągle
się śpieszę o czymś zapominam. Najgorsze moje odkrycie dotyczące czasu było
takie, że mijam ludzi nie poświęcając im chwili, ponieważ wiecznie się śpieszę.
Brak czasu… wieczny pośpiech i przymus pamiętania o tylu sprawach telefonach ,
zadaniach. Mimo, że to co robie ma sens, że spełniam swoje marzenia , nagle
uśmiech znikł z mojej twarzy, sen stał się krótki i nerwowy, a codzienność
ciężkim krzyżem.
W dniu rekolekcji nasunęło się jak zwykle mnóstwo spraw.
Odłożyłam je na półkę, spakowałam się i pojechałam.
Trafiłam dosłownie bezbłędnie do celu. Nie wiedząc jeszcze że to
jest to miejsce, weszłam z zachwytem na dziedziniec starej budowli. Pomyślałam,
łał… jakby to było cudownie, gdyby to było to miejsce. No i okazało się, że tak.
Przywitała mnie uśmiechnięta postulantka Asia. Od pierwszego momentu byłam
zauroczona pięknem tego obiektu, ciszą i wszechobecną obecnością Boga.
Powitanie z siostrą Janą, siostrami, postulantkami, innymi
uczestnikami i księdzem Piotrem. Grupa zupełnie sobie obcych ludzi, spotyka się,
zasiada do stołu, chwilę rozmawia o sobie a potem Msza i zawiązanie ciszy.
Idę korytarzem, mijam ludzi i milczę. Myślę sobie - Boże jaka
ulga. Wyłączyłam komórkę, wyłączyłam język, i nagle mój mózg zaczyna inaczej
działać. Ksiądz Piotr mówi do nas prostym językiem o tematach tak bardzo mi
bliskich. Po każdej konferencji mamy czas na medytacje. Siostra Jana zachęca do
spaceru po pięknym ogrodzie. Wychodzę z Pismem świętym pod pachą i idę na
spacer. Mijam budynki klasztoru, za murami szum i zgiełk miasta. Myślę sobie -
Boże jak dobrze, że mogę chwilę odetchnąć od tego zwariowanego świata.
I nagle sad piękny zadbany sad. Staję w słońcu i patrzę na
drzewa. Są zadbane, z pomalowanymi pniami przycięte. Piękny widok. Jestem sam na
sam z Bogiem. Spaceruję między alejkami drzew i rozmawiam z Panem Bogiem.
Nieważne, że obok spacerują inni uczestnicy spotkania, chodzę i płaczę. Potem
czuję ulgę i spokój.
Takich momentów miałam kilka na tych rekolekcjach. Moja
wewnętrzna dyskusja z sobą i z Panem Bogiem. Na pierwszej medytacji w kaplicy
patrzę na krzyż, rozmyślam. W mojej głowie kołacze myśl - patrz na mnie. Patrzę
na krzyż a myśl kołacze i kołacze. Nagle obracam głowę w bok a na ścianie obraz
Jezusa z napisem „Jezu ufam Tobie” zatapiam się w rozmyślaniu i słyszę
wewnętrzny głos, odpowiedź na moje wszystkie wątpliwości. Patrzę i słucham.
Wspaniałe uczucie.
W ciszy wałęsam się po klasztorze, obserwuję siostry, ciche,
pracowite oddane służbie Pana. Porównuję ich życie z własnym i znowu myśl -
każdy ma swój zakon. A potem rozmyślanie i kolejna myśl, która kołata w głowie „
Jakże szczęśliwy człowiek którego Bóg doświadcza”.
Czas mija tak szybko, że godzinna medytacja jest chwilą, a
właściwie przestaje istnieć. Potem rozwiązanie milczenia, i słowa, które z
dziwnym trudem przechodzą przez gardło. Wzruszenie, niesamowite wzruszenie,
które już dawno zapomniałam w swym walecznym życiu. Tak bardzo brakowało mi tych
uczuć.
Wróciłam do domu i jestem szczęśliwa, że mogłam na chwilę
zostawić swoją codzienność. Jestem szczęśliwa i nie zamieniłabym swojego życia
na inne, ale jestem pewna, że jeszcze wrócę tam do Trzebnicy.
Spacerując między drzewami podniosłam łupinę orzecha. Trzymałam
ją w kieszeni i zapomniałam o niej. Dziś wsunęłam dłoń, dotknęłam jej i nagle
znów znalazłam się w sadzie. Cudowne uczucie.
Dziękuję za nie z całego serca - s. Janie, innym siostrom,
postulantkom, ks. Piotrowi, wszystkim uczestnikom a w szczególności Panu Bogu za
wspólne rekolekcje w ciszy.
Szczęść Boże!
Ania
Świadectwo o rekolekcjach w
ciszy
"Ludzie mają zegarki, Pan Bóg ma czas „czyli o „niemaniu”
i o traceniu czasu”
,,Każdego człowieka czeka walka –
nie jakaś fizyczna bitka; walka z sobą o siebie”
(Karol Wojtyła)
Dziękuję Bogu za ten piękny czas- czas rekolekcji, czas Bożego
działania.
Dla mnie były to straszne rekolekcje – straszne ale wspaniałe.
Pokazały jak jestem o(d)porna na działanie Boga, który jest Cierpliwy – i
powtarzał mi wszystko po 5 razy (trudniej niż ze św. Tomaszem, którego nazywamy
Niedowiarkiem).
Przyjechałam tu z lękiem, ale oddałam ten lęk Bogu, wiem że On
nie chce działać wbrew mojej woli. Pomału Pan Bóg zabierał ten lęk. W całym tym
czasie towarzyszyła mi radość, radość niezwykła, nie do opisania.
Dzięki Ci Panie i proszę daj mi trwać przy Tobie.
|